
Znalazłem dziwne czarne ziarna pod materacem – to, co uważałem za jaja owadów, okazało się czymś pięknym
Tej nocy nie ruszyłam nasion. Zostawiłam je dokładnie tam, gdzie je położyła – nie dlatego, że wierzę w magię, ale dlatego, że wierzę w nią.
Kiedy zgasiłam światło, powietrze wydało mi się jakoś spokojniejsze. Może to po prostu pocieszenie, że ktoś troszczy się o mnie na tyle, by zostawić po sobie sekretne błogosławieństwo.
I zasypiając, pomyślałam o tym, jak miłość czasem kryje się w najdrobniejszych, najbardziej nieoczekiwanych miejscach – nawet pod materacem, zamaskowana jako garść czarnych nasion.